top of page

Historia Garnituru

Mimo że dookoła wciąż wiele się zmienia, jest coś, co jeszcze długo z nami pozostanie – garnitur jako prawdziwy must-have każdego mężczyzny. Prawdopodobnie mało kto zna dokładną historię tego wyjątkowego stroju, a szkoda. Garnitur jest wyjątkowo fascynujący, nie tylko ze względu na możliwości, jakie daje pod względem kroju czy materiałów. To, jak zmieniał się na przestrzeni lat, wzbudza podziw, ale też zdziwienie. Dlatego zabieramy Was dziś w podróż w czasie, aby zaprezentować historię tego niezwykłego ubioru.

Zacznijmy od początku, a więc XIX wiek na start

Kiedy powstał garnitur? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi – króluje więc popularne hasło „ile

głów, tyle opinii”. Jednak najczęściej początków historii tego stroju doszukuje się w XIX wieku. To właśnie wtedy męska moda przeszła istotne zmiany i pożegnano elementy stylizacji, które dziś prawdopodobnie byłyby uznane za modowe faux-pas. Mowa tu choćby o perukach (pudrowanych!), pończochach czy przytłaczających ornamentach.

Warto podkreślić, że męski styl i elegancja ewoluowały nie dzięki Francji, a Anglii – to właśnie tam w XIX wieku pojawiły się surduty. Te wcięte w talii, sięgające do kolan marynarki z wąskimi rękawami w połączeniu z krótszymi kamizelkami podkreślały męską sylwetkę. Był to niezwykle mocny kontrast w stosunku do francuskich żakietów, które prawdopodobnie trafiłyby do piekła od razu, jeśli przepych byłby zaliczany do grzechów głównych.

George Bryan Brummell – rewolucjonista w świecie męskiej mody


Za ojca garnituru uznawany jest George Bryan Brummell. Przez niektórych nazywany pieszczotliwie pierwowzorem współczesnego hipstera i pierwszym celebrytą, ale trzeba przyznać, że to dzięki niemu męska moda wygląda tak, jak wygląda.

George Bryan Brummell był bliskim przyjacielem księcia Walii i późniejszego króla, Jerzego IV. To on sprawił, że przyszły monarcha zaczął nosić stylizacje, które były pierwowzorem współczesnego, doskonale nam znanego garnituru. Książę pokazywał się w dwurzędowych, wysoko zapiętych surdutach, których tył sięgał do kolan, a przód był zawsze mocno wycięty. Do nich Brummell dobierał wełniane kamizelki w kolorze granatowym bądź czarnym, białe jak śnieg i obowiązkowo wykrochmalone koszule oraz coś, co obecnie moglibyśmy nazwać pierwowzorem krawatu. Całość uzupełniały pantalony. Tym sposobem przyszły król Jerzy IV zaczął być postrzegany jako ikona, symbol męskiej elegancji.

Prostota, prostota i jeszcze raz prostota, czyli druga połowa XIX wieku

George Bryan Brummell to jedna z bardziej interesujących postaci XIX wieku, nie tylko w kontekście garniturów. Jednak to one są motywem przewodnim naszego artykułu, dlatego musimy kontynuować podróż. Przejdźmy do drugiej połowy omawianego stulecia, gdyż był to czas wkraczania na salony coraz większej prostoty.

Dla zwiększenia komfortu skrócono surdutowe marynarki, coraz większym zainteresowaniem zaczęły cieszyć się modele jednorzędowe – zyskały nawet kieszeń na piersi, dla której szybko znaleziono zastosowanie, a więc przechowywanie poszetki. Na tym oczywiście zmiany się nie kończą. Choć dla nas nie jest to zaskakujące, dla ówczesnych mężczyzn prawdziwą rewolucją było szycie marynarek i spodni z tego samego materiału. Ponadto na stałe wprowadzono rozróżnienie między muchą a krawatem.

Przełomowy wiek XX

Drodzy miłośnicy garnituru, musicie pamiętać o jednym – początkowo był to strój głównie dzienny, odpowiedni w niezobowiązującym entourage’u. Mówiąc początkowo, wciąż mamy na myśli XIX wiek. Tak, przebywamy w nim wspólnie dość długo, ale musicie nam uwierzyć, że powoli ruszamy dalej. W tamtym okresie oficjalne męskie stylizacje tworzono na bazie fraków i tzw. jaskółek (morning suit, cutaway), to one królowały na ważnych uroczystościach.


Jednak nieubłaganie nastał wiek XX, który zaowocował kolejnymi zmianami, nie tylko w modzie. W miastach zaczęło pojawiać się coraz więcej osób z obszarów wiejskich, w efekcie na ulicach zagościła różnorodność stylizacji. W latach 20. i 30. surduty zaczęły ustępować garniturom – były tańsze, a więc osiągalne dla większej części społeczeństwa. Obok dwurzędowych, obszernych marynarek, gładkich i pastelowych materiałów zagościły prążki, które zadomowiły się w męskich szafach na kolejne 20 lat.

W latach 50. serca wielu mężczyzn skradł garnitur jednorzędowy. Jednocześnie swój wielki powrót miały materiały gładkie, choć same kamizelki zwykle były wzorzyste. Marynarki ponownie stały się lepiej dopasowane, aby móc połączyć się ze spodniami z podwiniętymi nogawkami. Przeglądając zdjęcia z tamtych czasów, szybko zwrócicie uwagę na jeszcze jeden szczegół – białą poszetkę. Nie zawsze był to wyłącznie trend, traktowano ją wręcz jako obowiązek w świecie biznesu.

Lata 70. i 80., czyli szaleństwom nie ma końca



Hulaj dusza, piekła nie ma – tak w skrócie można opisać garniturowe losy w latach 70. i 80. XX wieku. W pierwszej wspomnianej dekadzie pokochano wszystko to, co dzisiaj uznalibyśmy za całkowity brak gustu (łagodnie mówiąc). Mężczyźni nie wstydzili się nosić przesadnie szerokich spodni i pstrokatych marynarek. Na myśl o takim połączeniu dziś jeży się włos na głowie, ale w latach 70. był to najlepszy dowód na niepowtarzalny gust.

W latach 70. i 80. garściami czerpano ze stylu disco czy hipisowskiego. Mimo że nie zawsze były to stylizacje udane, nie można odmówić im kreatywności i odwagi, a to przecież dzięki tym cechom moda wciąż się zmienia i daje inspirację.


Współczesny garnitur – klasa i szyk


Lata 90. to prawdopodobnie jeden z najgorszych okresów dla garnituru. Zapomniano wówczas na moment o jego przeznaczeniu. Przeglądając zdjęcia z tamtych czasów, można wręcz odnieść wrażenie, że nikt nie traktował tego stroju poważnie, nie był żadną świętością. O czym mowa? Przykładowo o szerokich spodniach bez charakteru i równie szerokich krawatach łączonych z niedopasowanymi, zbyt obszernymi koszulami. Motywem przewodnim była wtedy wyłącznie wygoda.

Na szczęście nadeszło kolejne tysiąclecie, a wraz z nim morze nowych rozwiązań i pomysłów. Styl oversize został zastąpiony przez garnitury w wersji slim. Co prawda przez pewien czas panowie postrzegali ten strój za oficjalny, odpowiedni wyłącznie na śluby, pogrzeby i podobne uroczystości, ale odważny, szeroko rozumiany show-biznes udowodnił im, jak bardzo są w błędzie. Trzyczęściowe garnitury, kolory (w tym biały), krata, sportowe buty – wszystko to przestało zaskakiwać.


Dziś mamy olbrzymią swobodę w kwestii doboru stroju, a ograniczeniem jest głównie wyobraźnia, w ostateczności też budżet czy okazja (chociaż z drugiej strony do odważnych świat należy, prawda?). Kto wie, być może nadmiar swobody sprawi, że znów pochylimy się nad klasyką i wrócimy do korzeni. Jeśli macie problem z określeniem, jak wygląda idealny garnitur, zapraszamy do naszego salonu. Wspólnie omówimy ważne szczegóły i chętnie porozmawiamy o tym, jak ten strój zmieniał się przez lata – to temat rzeka, którego nigdy nie będziemy mieć dość, obiecujemy!



42 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page